Abelardo każdego wieczoru drży ze strachu, że następnego ranka, podobnie do swego ojca, obudzi się nie pamiętając, jak brzmi jego własne imię, ani co powinien teraz ze sobą zrobić. Dlatego postanowił od najmłodszych lat wprowadzać w kulisy władania swego syna, a dla wspomagania własnej pamięci trenuje zapamiętywanie dziwnych ciągów bezsensownych słów, nazw czy nawet liczb, twierdząc że w ten sposób zapewni swemu umysłowi trzeźwośc do późnych lat starczych. Mieszkańcy pałacu Torioni zmuszeni są więc wciąż słuchać recytowanych wyliczanek i udawać, że nie ma w tym nic dziwacznego...
Gdyby Abelardo musiał czekać, aż jego ojciec umrze, zanim zostanie faktycznym baronem Ortoi, to być może nigdy by tego momentu nie doczekał. Stary Tiago być może traci rozum, ale jego ciało nie chce zgasnąć i trzyma się uparcie życia. Abelardo jednak troszczy się o ojca i pomaga mu, kiedy to tylko jeszcze możliwe, pokazywać się na oficjalnych uroczystościach rodzinnych, czy witać gości przybywających do pałacu.
Gdy jednak przychodzi do faktycznego sprawowania władzy, Abelardo nie konsultuje się już z ojcem, tylko ze swym bratem, Ambroggio del Ortoi, a ich rozmowom uważnie przysłuchuje się i uczy jego syn, Urbino del Ortoi - przyszły baron.
Abelardo pełni w rodzinie rolę reżysera, zaś jego brat wykonuje obmyślone przezeń plany, zawozi listy i jeździ ze sprawami po dworach i pałacach. Dzięki temu Abelardo ma spokój i może w skupieniu podejmować wszystkie decyzje, oraz wychowywać swego następcę.