Ród Raudo znany jest przede wszystkim z tego, że jako jeden z nielicznych kultywuje zapomnianą już przez większość i budzącą u wielu strach i obrzydzenie tradycję culto stamosilore, czyli czczą własnych przodków w bardzo bezpośredni sposób. Aby zachować o nich pamięć, nie chowają ich do grobów, lecz starannie balsamują ich ciała, ubierają w najlepsze szaty i wystawiają w specjalnej sali, na tzw. wiecznej biesiadzie. Zmarli "zasiadają" przy długim, nakrytym jak do posiłku stole. Obowiązkiem żywych jest dbać o ich szczątki, aby zachowały się w jak najlepszym stanie i regularnie przebierać swych przodków, oraz urządzać salę biesiadną.
Cztery razy do roku żywi potomkowie rodu Raudo zasiadają do stołu razem ze swymi przodkami i spożywają w ich "towarzystwie" uroczysty posiłek, wspominając w tym czasie zmarłych, wymieniając ich zasługi i modląc się za nich.
Tradycja culto stamosilore niemal całkiem zanikła w Ragadzie odkąd rozpoczęła się jej karianizacja, jednak gdzieniegdzie wciąż jest kultywowana. Kościół stara się ja wykorzenić do końca, ale udaje mu się to głównie wśród chłopstwa, które jest najbardziej posłuszne. Szlachta potrafi zażarcie bronić swych pogańskich obyczajów i ród Raudo jest tego znakomitym przykładem. Nawet wywodzący się z tej rodziny ksiądz Marco del Raudo nie sprzeciwia się rodzinnej tradycji i zasiada razem z krewnymi przy wiecznej biesiadzie.
Poza tym ród Raudo znany jest z wielkiej troski o zamek Salvarenza, który objęli we władanie po upadku rodu książęcego. Przenieśli do niego swoich zmarłych przodków, oraz odnowili twierdzę, choć wciąż zachowuje ona dawny charakter i powoli nie przystaje już do wymogów nowoczesnego pola bitwy.