Benetta nie została jeszcze dotąd oficjalnie zaprezentowana szlachcie na żadnym uroczystym przyjęciu jako panna gotowa do zamążpójścia. Spekulowano, że baronowa Maria ma podobne zdanie odnośnie wydawania za mąż swych córek, co żenienia swych synów - że najpierw będą musiały udowodnić swą "wartość" - tylko nie wiedziano, czy też zostaną wysłane na pole bitwy, czy będzie to inny test. Jednakże w zeszłym roku baronowa zaczęła przedstawiać synom szlacheckim swą starszą córkę, a niedawno zapowiedziała, że przy najbliższej okazji zrobi to samo w przypadku Benetty! Czy stanie się to na "raucie mieszczańskim" u barona Orlando di Castiliogne?
Młodsza z córek baronowej Maria del Ludovici jest w dużym stopniu odwrotnością swej starszej siostry, Olimpia del Ludovici, od której jest znacznie pogodniejsza, bardziej energiczna, oraz pozytywniej nastawiona do życia i innych ludzi.
Choć wychowała się w cieniu apodyktycznej matki, oraz do tego jeszcze swej perfekcjonistycznej siostry, Benetta nie zraziła się i postanowiła nie przejmować swym, godnym pożałowania losem najmłodszego dziecka, które ma najlichsze perspektywy na przyszłość w świecie szlacheckich koneksji i interesów rodowych.
Niejako w obronie Benetta skryła się w świecie piesków, kotków, kolorowych papużek w klatkach i zadziwiających jaszczurek hodowanych w niewielkim terrarium. Obserwacja i zabawa ze zwierzętami, oraz długie, samotne spacery po lesie lub parku stanowią dla niej ucieczkę od świadomości, że wkrótce będzie musiała zostać czyjąś żoną i słuchać poleceń jakiegoś starszego mężczyzny oczekującego, że urodzi mu dzieci i zajmie się ich wychowaniem.
Mimo tych obaw, Benetta uchodzi za przemiłą dziewczynę, zwłaszcza na tle swej ponurej, choć bardzo bystrej siostry. W towarzystwie to Benetta się do wszystkich uśmiecha i odpowiada na pytania, a Olimpia co najwyżej wzruszy ramionami, albo szepnie swoje zdanie do ucha Benetty, pozwalając lub nie, aby siostra rozgłosiła je innym.