Chyba jedyną osobą, której Cesaria okazuje choć odrobinę ciepła i ludzkich uczuć jest jej młodsza siostra, Francesca Julia la Fianchi, która wciąż pozostaje jeszcze panną, ale wszystko wskazuje na to, że się to wkrótce zmieni. Obie siostry odwiedzają się więc nawzajem regularnie, zwłaszcza, że ich domy nie dzieli duży dystans, a mogą też widywać się wciąż bez trudu w Veruggi.
Starsza z dwóch córek baroneta Fianchi, siostra Francesca Julia la Fianchi nie cieszyła się nigdy opinią sympatycznej, co jednak nie odstraszyło zaręczonego z nią Bono del Florivanti, ani nie zniechęciło jego ojca przed sfinalizowaniem kontraktu małżeńskiego.
Od początku bowiem było wiadome obu stronom, że małżeństwo to ma charakter czysto polityczny i służyć ma zawarciu przyjaznych relacji między dwiema rodzinami, z których żadna nie jest jak dotąd związana z żadną z frakcji wojny domowej i które chcą ocalić swą neutralność.
Stąd umowa małżeńska spisana przez rodziców pary młodej miała bardzo formalny charakter, podobny zresztą do charakteru następującego po niej związku. Od samego początku Cesaria zamieszkała we własnym apartamencie i większość nocy przesypia sama w oddzielnej sypialni, po drugiej stronie pałacu Barbaro co komnaty jej męża. Te zas odwiedza jedynie od czasu do czasu, a odkąd urodziła mężowi syna, spotkania te stały się naprawdę rzadkie.
Żadnej ze stron nie wydaje się to jednak wcale przeszkadzać, gdyż ani Cesaria, ani jej mąż nie przywiązują dużej wagi do miłości romantycznej, ani do uciech cielesnych. W tej sferze stanowią niejako przeciwieństwo zamieszkującego ten sam pałac barona Urbino del Florivanti, który jak wiadomo rozkochany jest we flircie i igraszkach miłosnych.
Przyszła baronowa Cesaria woli od nich czytanie poezji, obserwowanie łabędzi na stawach w przypałacowym ogrodzie, oraz wycieczki ze swymi dwórkami do niedalekiej Veruggi, gdzie spotyka się z artystami, pokazuje się na uroczystych mszach, oraz bawi w towarzystwie znajomych szlachcianek z Klub dla dam.