Aby koń mógł wystartować w wyścigach urządzanych przez Gasparo, musi być wysokiej klasy wierzchowcem, wartym co najmniej 20 kordinów. Niezbędny jest także wyszkolony dżokej, taki, którego wynagrodzenie za pojedynczy wyścig sięga 5 sztuk srebra, a za zwycięstwo liczy sobie 1 kordina.
Najstarszy i jedyny pozostały przy życiu syn barona Amintore di Zamorra z jego pierwszego, legalnego, małżeństwa i przyszły dziedzic tytułu oraz ziem to przykład tego, jak przytłaczający cień ojca potrafi przerosnąć młodego człowieka.
Słynne podróże i wielkie przygody, oraz znaczące znajomości zawarte za granicą jak i w Ragadzie przez jego ojca sprawiły, że biedny Gasparo cierpi na syndrom "nie dość dobrego" syna. W związku z tym ciągle próbuje starać się coraz bardziej i bardziej, aby wreszcie baron uznał: "tak, synu, dorównałeś mi!".
W tym celu Gasparo odbył pielgrzymkę do Kartiny, gdzie próbował dostać się na audiencje u samego papieża (nie dopuszczono go do niego), odwiedził Alldare, gdzie prosił króla Hermana, aby i jego wysłał na jakaś zamorską ekspedycję, lecz i tu mu odmówiono. W końcu zebrał oddział najemnych zabijaków i złupił kilka dworów oraz spalił kilka wsi narodowców, lecz i z wojny domowej musiał powrócić z podkulonym ogonem, gdy Markalianie zwołali przeciwko niemu obławę i niemal nie schwytali młodego szlachcica.
Gdy powrócił na dwór ojca z zaledwie paroma spośród kilkudziesięciu podwładnych, został przywitany ciepło, lecz nie doczekał sie owacji na stojąco, o jakich marzył.
Wówczas umyślił sobie, że jest jeszcze jedna rzecz, w jakiej może prześcignąć swego ojca: okrucieństwo wobec prostych ludzi służących w pałacu Carvaggio! Przyłączył się zatem do ojcowskiej zabawy i odtąd lubuje się w wymyślaniu najróżniejszych świństw wobec biednych służących, które mają narażać ich na błędy i potknięcia, a tym samym okrutne kary wymierzane z polecenia ojca. Gasparo potrafi niekiedy całymi dniami podążać śladem służby i przyglądać się uważnie kuchcikom, czy aby nie wypuszczą chochli na podłogę, albo stajennym, czy nie zostawią odrobiny gnoju w stajni, aby w razie ich niedopatrzenia natychmiast donieść straży pałacowej, lub bezpośrednio samemu baronowi.
Stajenni zresztą przezywają ze strony Gaspara szczególne udręki, gdyż syn barona jest zapalonym jeźdźcem i miłośnikiem szybkich koni, przez co do obsługi rozbudowanych stajen i padoków potrzeba wielu ludzi. Gasparo organizuje też dla zaprzyjaźnionej szlachty regularnie gonitwy konne, a za każdą porażkę konia, na którego postawi, lub na którego postawią jego przyjaciele, obwinia służbę: dżokejów, stajennych, koniuszych...