Być może tym, co naprawdę urzekło barona w Orietcie jest jej niezwykły, melodyjny głos. Kobieta od wczesnej młodości lubiła śpiewać i należała do żeńskiego chóru w pobliskim kościele. Do dziś zresztą się w nim udziela i pomimo, że jest teraz żoną barona, chadza do swego dawnego, rodzinnego kościoła na drugim końcu miasta i każdego tygodnia śpiewa psalmy sławiące Jedynego zwykłym mieszczanom. Jest to kolejny przejaw jej skromności, który bardzo mierzi inne szlachcianki w Torgonnie, ale za to przysparza jej sympatii zwykłych mieszkańców, oraz miłości jej męża.
Orietta całe życie spędziła w mieścia Torgonna, gdzie jej rodzina Velari posiada niewielką wieżę obronna i równie skromną willę stojąca naprzeciw niej przy jednym z niewielkich placyków przykościelnych rozsianych w mieście.
Ród Velarich nie należy ani do najbogatszych ani do najznaczniejszych spośród wasali tutejszego barona Costante da Cassini, więc gdy jego wybór matrymonialny padł na niepozorną, raczej skromną Oriettę, nie mogła uwierzyć, że spotyka ją takie szczęście. Ona? Prosta szlachcianka z ciasnej wieży ragadzkiej miała zostać żoną samego pana Torgonny?
Tak się jednak stało i 12 kwietnia 1566 roku Orieta została żoną barona Costante da Cassini wzbudzając zdumienie i zazdrość u innych szlachcianek z Torgonny. Szczęśliwie mogła schronić się przed nieprzychylnymi, zawistnymi spojrzeniami innych kobiet, które odrzucił baron w jego miejskim pałacu.
Orietcie nie potrzeba wiele do szczęścia - mimo swego awansu pozostała skromną i cichą kobietą. Gdy narodził sie jej syn Vasco da Cassini, bez reszty poświęciła się opiece i wychowaniu przyszłego barona. Choć dumna jest z tego, że dała mężowi dziedzica, nie obnosi się z tym i jedynie każdego dnia modli się w kościele św. Milwiny o to, aby Vasco był zdrów i żył. Jak dotąd Jedyny był dla niej i jej syna łaskawy...