Rządząc miastem położonym na jednym z najważniejszych traktów handlowych i tras podróżników oraz pielgrzymów w Księstwie wiodącym za granicę, miał Costante niezliczone okazje i wielka potrzebę nauczyć się obcych języków. Tak więc poza ojczysta mową, oraz podstawami starodorysjkiego, który jest niezbędny w modlitwach, posługuje się baron płynnie także językiem vermerskim, dobrze rozumie język cynazyjski i trochę w nim mówi, a Priscilla da Cassini nauczyła go też podstaw języka matrańskiego.
Costante jest baronem Torgonny zaledwie od 3 lat, lecz już teraz można powiedzieć, że nie najgorzej sobie radzi, jak na sytuację, w jakiej pozostawił mu rodzinna domenę jego ojciec, stary baron Gentile.
Długi nagromadzone po rozbudowie i modernizacji murów miejskich Torgonny i remoncie rodowego pałacu, konflikt z sąsiadami, oraz niekorzystny układ handlowy z Familia Corraprara to dopiero początek zmartwień nieszczęsnego barona.
Costante nie został co prawda rzucony na głęboką wodę bez przygotowania - w przeciwieństwie do swych sióstr, spędził całe swe dzieciństwo i młodość przy boku ojca i uczył się pilnie, jak rządzić należącym do jego rodu miastem, jak dogadywać się z zamieszkującymi je mieszczanami, negocjować z kupcami i dbać o bezpieczeństwo miasta i jego okolic. W tym zakresie nie można zarzucić baronowi Gentile jakichkolwiek zaniedbań.
Zaniedbaniem za to było na pewno nie dopilnowanie, aby wszystkie siostry Costante wydano odpowiednio za mąż i żeby nie wisiały bratu u rękawa, utrudniając mu skupienie się na tym, co najważniejsze.
Tymczasem musi Costante zadbać nie tylko o swą owdowiałą siostrę Annamaria da Cassini, ale też o Priscilla da Cassini, która nieoczekiwanie powróciła z Matry, gdzie się wychowywała i gdzie miała wieść dostatnie, spokojne życie matrańskiej matrony. Wydanie za mąż którejkolwiek z nich będzie trudne, bowiem pierwsza ma dziecko z pierwszego małżeństwa, zaś druga... mówi, zachowuje się i czuje Matranką.
Niemniej jednak będzie musiał poradzić sobie z tym problemem jak najszybciej, aby móc skupić się na drażliwych stosunkach z rodami Artebarco i Ludovici, które ostrzą sobie zęby od lat na miasto Torgonna, pragnąć włączyć je w stan swego posiadania. Ojciec Costante żył w doskonałej przyjaźni z Cassian di Castiliogne, przez co hrabia blokował zapędy swych wasali, lecz nie wiadomo, czy teraz, po jego odejściu, będzie miał kto poskromić wrogów Cassinich.
Costante mógłby co prawda załagodzić sytuację wydając swe siostry za dziedziców z sąsiedzkich rodów, lecz duma jego rodu nie pozwala podporządkować się w ten sposób równym sobie w ich mniemaniu baronom. "Torgonną może rządzić tylko potomek rodu Cassinich!" - powiadał zawsze baron Gentile i Costante dalej powtarza te słowa, jak mantrę.
Chyba jedyną sprawą, o jaką niezbyt musi się Costante martwić, jest kwestia dziedzica, bowiem cieszy się zdrowym, pogodnym i bystrym synem Vasco da Cassini, który rozwija się znakomicie i właśnie przeszedł spod opieki matczynej pod ojcowską rękę, aby zacząć uczyć się męskich obowiązków i umiejętności. Jednak baron nie ma najmniejszych obaw o to, czy syn jego sprosta wyzwaniom dorastania.