Gdy 12-letnia Priscilla dotarła do Matry, do willi rodziny Fluerto w prowincjonalnym mieście Roza, była złą na cały świat, obrażoną na rodziców i rozkapryszoną dziewczynką. Przez kolejne lata stopniowo zmieniało się to, gdy znalazłszy się w otoczeniu dystyngowanych, wyniosłych i dumnych Matranek odkryła, że los kobiety może być znacznie szczęśliwszy, niż bycie popychadłem i ładnym meblem oraz narzędziem męskich rozkoszy. Szybko zaprzyjaźniła się z Viliene des Fluerto, córką Pani domu, w którym zamieszkała i zaczęła chłonąc matrańskie obyczaje i światopogląd.
W wieku lat szesnastu ledwie myślała już o swej ragadzkiej przeszłości i rodzinie w odległym mieście Torgonna, gdyż radosne, bogate i godne życie młodej, matrańskiej panny całkowicie pochłonęło jej umysł. Uczestnictwo w balach i przyjęciach podczas których damy spiskowały, bawiły się i popisywały przed sobą nawzajem umiejętnościami, biegłością w tańcu i wiedzą o świecie, a męska służba i "konkubenci" usługiwali i umilali im czas, potajemne spotkania z przedstawicielami ludu Ish, oraz parady na cześć Królowej Matki totalnie zawróciły Priscilli w głowie. Można rzec, że w cztery lata ród Fluerto zrobił z niej młodą Matrankę.
Jednak gdy jej umiłowana przyjaciółka musiała w końcu wybrać sobie spośród ulubionych konkubentów stałego partnera, czasy sielanki w domu Fluerto dobiegły końca. Pozbawiona towarzystwa przyjaciółki i córki lokalnej baronessy Priscilla została nagle sama w gąszczu dworskich relacji, animozji i intryg, a jako - mimo wszystkich swych starań, aby upodobnić się do miejscowych - cudzoziemka, boleśnie odczuła swą inność. Nagle wypadła z kręgów najznamienitszych sąsiadek i przyjaciółek i znalazła się na uboczu bogatego życia towarzyskiego w Rozie.
Zrozumiała wówczas, że jej pobyt na dworze rodu Fluerto musi dobiec końca. Nie chciała jednak wracać do Ragady, więc wybrała inne wyjście...