Najmłodszy z synów barona Bologny, Sigismondo, to człowiek, obok którego nie można przejść obojętnie - chociażby dlatego, że nie jest łatwo go ominąć w węższym korytarzu. Sigismondo jest bowiem prawdziwym olbrzymem, który większość spotykanych ludzi przerasta o co najmniej głowę, jeśli nie dwie.

Ten poruszający się z przyzwyczajenia z pochylona głową, aby nie uderzać w zbyt niskie ościeżnice czołem, olbrzym ma do tego dość krótki lont i łatwo wpada w gniew, przez co wszyscy lękają się przebywania w jego towarzystwie, gdyz nigdy nie wiadomo, co sprowokuje Sigismonda do napadu furii.

W jednym z takich napadów zepchnął wartownika zamkowego z murów do suchej, kamienistej fosy, a innym razem uderzył otwartą dłonią swą własną żonę na oficjalnym przyjęciu, co niemalże nie wywołało otwartej wojny z jej rodziną.

Gdy nie wpada w szał i nie demoluje otoczenia ani nie krzywdzi przypadkowych osób, Sigismondo zajmuje się trenowaniem walki i jazdy konnej, oraz musztrowaniem podlegających mu żołnierzy. Aż dziw bierze, że olbrzym nie brał udziału ani w wojnie z Valdorem, ani wojnie domowej w Vermerze, ani nawet w bratobójczej wojnie w swojej własnej ojczyźnie. Prawdopodobnie wynika to stąd, że ojciec wolał trzymać swego najmłodszego potomka w pobliżu, na wypadek, gdyby ekspansywna polityka Bolognów sprowokowała któregoś z silniejszych sąsiadów do reakcji. Wówczas to z Sigismondem Wielkim przyszłoby im się zmierzyć na polu bitwy...

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Niepowstrzymany?

Wielu dworzan barona Bologny uważa, że nawet, jeśli namaszczony do objęcia władzy zostanie najstarszy z jego synów, to i tak faktyczną kontrole nad baronia przejmie Sigismondo, który samą tylko brutalna siłą, oraz wywoływana przez siebie grozą zmusi wszystkich, aby słuchali się jego woli. Podobno nawet jego najstarszy brat nie odważa się prowokować olbrzyma i narażać mu się w żaden sposób.