Carlo pamięta znakomicie jeszcze rządy nieodżałowanego księcia Roberto de Silvestrini, pod którymi dorastał. Dlatego na dzisiejsze czasy wydają mu się zepsute i gorsze i od zawsze jego głos był jednym z najgłośniej ubolewających nad śmiercią księcia, oraz upadkiem całego rodu SIlvestrini.

Mimo sentymentu do przeszłości, Carlo zawsze był twardo stąpającym po ziemi racjonalistą i zamiast jedynie rozpaczać po utraconej świetności Księstwa, wybierał zawsze działanie. Gdy wszystkie zabiegi mające na celu uratowanie rodziny książęcej i dawnego ładu w Selvistrii zawiodły, Carlo przekonał swego ojca, ówczesnego barona Bolognę, żeby rodzina zrobiła wszystko w celu zachowania tyle ze starego porządku, ile tylko było możliwe.

Znakomicie wpisało się to w starą strategię rodu Bologna, polegającą na centralizacji władzy we własnej baronii i stopniowym podporządkowywaniu sobie swych wasali oraz wchłanianiu ich ziem i przejmowaniu posiadłości. Chmara "oswobodzonych" po upadku rodziny książęcej rodów szlacheckich otaczająca lenna Bolognów, miała odtąd odczuwać nieustanną presję ze strony barona Carlo, który po kolei ich sobie podporządkowywał i jednego po drugim wyzuwał z "bezprawnie" zdobytych przez nich włości, powiększając w ten sposób swoje posiadanie. A wszystko w imię "przywracania starego ładu".

Jednak oczkiem w głowie Carla są oczywiście zamki. Ta obsesja Bolognów też stanowi część tego samego "starego ładu", z którego przemijaniem ród ten nie chce, lub nie potrafi się pogodzić. Dlatego Carlo nie tylko nie pozbył się starych zamków i kaszteli już będących w posiadaniu swego rodu, lecz zdołał za swego życia przekonać ojca do zbrojnego zdobycia kasztelu Casoli, potem już jako baron odkupić zameczek Frosolone, a obecnie robi wszystko, aby zdążyć jeszcze za swojego życia wyrwać z rąk rodu Volpedo zamek Castel di Tora.

Czy mu się to jeszcze uda? Baron Carlo nie jest wprawdzie już młody, ale wciąż wykazuje żywotność, jakiej mógłby mu pozazdrościć niejeden, znacznie młodszy odeń szlachcic. Jego zdolności intelektualne natomiast wydają się równie wybitne, co w czasach młodości, gdy doradzał swemu ojcu.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Miłośnik sztuki sakralnej

Oprócz obsesji na punkcie zamków, która jest rodzinną przypadłością wszystkich Bolognów, baron Carlo rozmiłował się w sztuce kościelnej. Choć obecnie pasja ta przelała się głównie na jego szczodre współfinansowanie budowy nowej katedry w Veruggi, dawniej baron zdołał wznieść wiele kościółków, kaplic i pięknych, zdobionych, kamiennych krzyży sterczących z wzgórz rozsianych po całej baronii. Zatrudniał w tym celu znakomitych witrażystów z miasta Corinese, oraz licznych kamieniarzy z Veruggia. Nabywał też znaczne ilości drewna od Dante Ignazio di Castiliogne niezbędnego do stawiania rusztowań i szalunków na placach budów. Za życia barona Carlo mieszkańcy jego włości zaczęli mawiać: "Gdzie nie rzucisz kamieniem na ziemiach Volpedo, usłyszysz brzęk kościelnego witraża". Niestety ostatnimi laty pojawili się w baronii niegodziwcy, którzy wzięli  to powiedzenie dosłownie i zniszczyli kilka kościelnych witraży fundowanych przez barona, wzbudzając tym jego smutek i wściekłość. Powszechnie przypisuje się te akty świętokradztwa szwnigryckim heretykom, którzy mieli rzekomo dotrzeć ze swymi plugawymi naukami nawet tu, do baronii Volpedo.

Zrozumienie wojny

Pomysł, aby w czasie krwawych walk w Księstwie, gdy rozpadała się rodzina SIlvestrinich, nakłonić starego barona do zaatakowania zamku Casoli i zdobycia go szturmem, nie narodził się w głowie Carla przypadkiem. Już jako piętnastolatek, przyszły baron walczył bowiem w ragadzkiej wojnie domowej po stronie rojalistów i papistów i służył jako adiutant jednego z papieskich rycerzy, Randela de Fastinga. To wtedy zapoznał się z taktyką zaskakujących nocnych ataków na wrogie fortyfikacje, którą podszepnął następnie swemu ojcu. Taktyka okazała się skuteczna i w tym przypadku i Carlo już jako niespełna dwudziestopięciolatek zasłynął w charakterze "pogromcy zamków". Również te wojenne przygody przyczyniły się do tego, że baron Carlo od zawsze dba o militarne bezpieczeństwo swego rodu i jego włości. Zamki Bolognów są poddawane regularnym inspekcjom samego barona, a gdy to konieczne, remontowane i modyfikowane. Nowoczesnych twierdz bastionowych nie da się z nich co prawda uczynić, lecz i tak zwiększają bezpieczeństwo baronii.

Napięte stosunki z sąsiadami

Agresywna ekspansja Bolognów, która pod rządami Carla przyśpieszyła, budzi niepokój wszystkich sąsiadów. Jednym z nich jest baronowa Maria del Ludovici, z którą Carlo był zresztą zaręczony przed czterdziestu laty, lecz w wyniku intryg starego hrabiego Giovanniego di Castiliogne, ostatecznie do małżeństwa nie doszło. Odtąd relacje Bolognów z Ludovicimi stale się ochładzały, a zapuszczające sie daleko od zameczku Anzio patrole żołnierzy służących baronowi Carlo zaogniają od dawna te stosunki.

Znacznie gorętszy konflikt toczą jednak Bolognowie z rodziną Volpedo, której ziemie graniczą z domeną Baologna od północy. Rywalizacja między tymi dwiema baroniami sięga jeszcze czasów rządów książąt Silvestrinich, lecz dziś spór ogniskuje się na zamku Castel di Tora, na który chrapkę od lat ma stary baron Carlo, a którego Volpedo na pewno nie zechcą łatwo mu oddać.