Równo dziewięć miesięcy po śmierci starego barona, Rosandra di Falco urodziła córkę. Na tę wieść Titus del Artebarco i jego matka Aurelia del Artebarco ogłosili zwycięstwo i uznali, że to Titus zostaje baronem, a Rosandra z dzieckiem powinni opóścić pałac La Casta del Tormado
Jednak Rosandra, ani jej niesamowicie ambitny ojciec, Pietro di Falco, nie zamierzali odpuścić. Rosandra nie zgodziła się wyjechać z La Casta i wrócić doi swego rodzinnego dworku, a jej ojciec podjął energiczne działania mające doprowadzić do uznania jego wnuczki za legalną dziedziczkę po baronie Artebarco.
Aurelia była na to przygotowana i zawczasu zdążyła uzyskać od Sędziego Guido di Caladri opinię dotyczącą roszczeń jej syna i córki Rosandry, aby wykluczyć dziewczynkę z dalszej gry.
Pietro do Falco nie poddał się mimo to i także udał się do De Carette, aby przekonać Sędziego, że prawo obyczajowe wcale nie zakazuje dziedziczenia dziewczynkom, zaś w dzisiejszych czasach wiele kobiet rządzi możnymi rodami, często wręcz samodzielnie, a nie tylko jako małżonki. Przekonywał też, że Titus uchodzi za niezrównoważonego umysłowo i po prostu nie nadaje się do sprawowania władzy, zaś jeśli ja otrzyma, w praktyce rządzić będzie jego matka.Na to z kolei odpowiedziała kontratakiem matka Titusa wskazując na wątpliwe ojcostwo jej szwagra, gdyż dziecko urodziło się dopiero we wrześniu, a jej zdaniem, aby mógł je począć stary baron Emanuel, musiałby spłodzić dziecko tuż przed samą śmiercią, gdy był już ciężko chory.
Sędzia znalazł się w kropce, gdyż Regent Orlando di Castiliogne najwyraźniej jest nieprzychylny Titusowi, jednakże prawo córki Rosandry do tytułu jest wątpliwe. Właściwie trzeba by udowodnić, czy racje ma Rosandrai jej ojciec, utrzymujący, że młoda kobieta na kilka ledwie dni przed zgonem barona, odwiedziła go w łożnicy, czy prawdę mówi matka Titusa, utrzymująca, że nikt, poza lekarzem, nie był do Emanuela w ostatnich dniach jego życia dopuszczany.
Co zadecyduje Rada Regencyjna Castiliogne? Czy nakaże Sędziemu zbadać tę sprawę? Czy wybierze dziedzica arbitralnie? Czy może pozwoli skłóconym stronom rozstrzygnąć spór zbrojnie - wszak obie już zabarykadowały się z żołnierzami, każda w swojej części wielkiego pałacu La Casta i nie chcą go opuścić, czekając podobno na werdykt Lorenza del Artebarco, która z kolei ogłosiła, że uzna prawa dziedziczenia tej strony, która przedstawi jej przekonujące dowody słuszności swoich roszczeń. Wówczas obie strony zwróciły się do swojego Hrabiego...