Pietro nie pochodzi z bogatego ani wpływowego rodu, ale mimo to zdołał osiągnąć więcej, niż większość jego przodków, którzy pozostawili mu tylko biedny dworek i jedną wieś na ziemiach możnego rodu Artebarco, u którego od zawsze służyli.
Pietro jest ambitniejszy od swego ojca i dziada i rola podrzędnego szlachcica z prowincjonalnej wioski mu ewidentnie nie wystarczyła. Zrobił więc wiele, aby "pokazać" się możnym w Księstwie, a przy tym był na tyle uparty w swoich wysiłkach, że w końcu go dostrzeżono.
Kawaler Falco został przyjęty przez poprzedniego hrabiego Firenze, ojca Giovanni di Firenze, któremu służył najpierw jako żołnierz, a potem w charakterze ochroniarza poborcy podatkowego. Z czasem jednak godność tą utracił na rzecz innego, równie ambitnego, a przy tym młodszego człowieka, który w dodatku wywodził się z rodziny wasali hrabiego.
Pietro odszedł z dworu w Vicoraddo nie żywiąc urazy, jednak nie zamierzał pogodzić się z powrotem do nijakiego życia zwykłego, zaściankowego, ragadzkiego szlachcica. Nowym pomysłem utorowania sobie drogi do znaczniejszej pozycji było wykorzystanie własnej córki, Rosandra di Falco szczęśliwie dość urodziwej, jako wytrychu na dwór możniejszych od siebie.
Zdołał przekonać jakimś cudem do jej walorów starego barona Artebarco i wbrew opinii reszty jego rodziny doprowadzić do jej ślubu ze swoim panem. To sprowadziło na jego córkę, a co za tym idzie też na niego samego, liczne profity, wpływy, oraz dostęp do bogactwa rodu Artebarco.
Rychła śmierć starego barona rzuciła ponownie blady strach na ambitnego kawalera, ale szybko po niej jego córka ogłosiła wszem i wobec, że była w ciąży - oczywiście zarzekając się, że ojcem dziecka jest jej mąż-nieboszczyk. To zaś dało Pietru i jego córce nadzieję na utrzymanie się w pałacu La Casta del Tormado, o ile tylko urodziłby się Rosandrze syn mogący zostać dziedzicem rodu Artebarco...