Dzień w którym chłopiec staje się mężczyzną, nie ma uniwersalnego wieku. Niejednokrotnie bywa dniem trudnym, a przez większość chłopców, wręcz wyczekiwanym.
Volker stał się mężczyzną nim pojął, że mógł być chłopcem. Nie był to jednak dzień śmierci jego ojca, a jego najmłodszej siostry Wanki - zaledwie kilka dni po jego dziesiątych urodzinach. Z chwilą, gdy po raz pierwszy zobaczył nieobecny wzrok matki Hiltrud Hersch, młody Volker zrozumiał że teraz musi stać się odpowiedzialnym z swoją rodzinę. Dziesięciolatek, który zadeklarował matce, że się nią zaopiekuje był jedynie kolejnym powodem do jej łez... Kto mógł spodziewać się po chłopcu czegokolwiek? Następujące lata miały jednak dowieść, jak wiele taka przysięga potrafi zmienić...
Gdy większość chłopców, uczyła się jak puszczać żabki, po tafli Gross Bajohren, Volker uczył się dbać o świnie. Gdy, większość ganiała z patykami tłukąc pokrzywy, Volker uczył się plewić i orać. Gdy jego rodzeństwo chodziło na jagody, Volker ubijał kurczaki i nieporadnie próbował naprawiać, uszkodzone zębem elementów obejście. Gdy większość dzieciaków, uczęszczała na wioskowe święta Volker pracował.
Jego jedyną ucieczką, była grupka uformowana z najbliższych mu osób, nazwana nieżyczliwie, przez zazdrosne dzieciaki, jako Mokre Dupy. Od ich ulubionego miejsca przy Popielny Bór. To wśród nich Volker czuł skrawki dzieciencej wolności i mimo ciągłego narzekania na lenistwo siostry Wanda Hersch. To właśnie dzięki niej był częścią tej mikro społeczności i to też dzięki niej poznał Gisela Streckenbach. W trakcie jednej z eskapad Na Zamek, gdzie dziewczyna przesiadywała wraz z innymi i wkrótce stała się jego bliską osobą... Volker, czuł do niej dziwne przywiązanie, nawet gdy milczał a Ona gadała. Lubił jej słuchać, w jakiś sposób koiło to jego zmysły. Wkrótce On również zaczął się otwierać i plotkować tak jak i Ona sama. Ta relacja nie odciągnęła go jednak nigdy od jego jedynego prawdziwego sensu - dbania o rodzinę...
Jego lata mijały a On się zmieniał. Z uroczego chłopca o ładnych rysach, w młodzieńca o twardej dobrze zarysowanej aparycji strawionej promieniami bezlitosnego słońca. O włosach praktycznie białych od pracy na polu, karku i plecach wiecznie czerwonym i pokrytych siatką piegów, mimo iż na twarzy nie widniał ani jeden. Jego ręce twardniały, poprzez regularne pękanie, rozcięcia i blazy jakie generowała praca w polu. On sam jednak nigdy nie narzekał. Pracował ciężko, a wyniki jego pracy było widać nie tylko na polu ale i na ciele, jako że był roślejszy od pozostałych rówieśników, bardziej barczysty, silniejszy a przede wszystkim o wiele bardziej nieobecny. Tak jakby część matczynego smutku, pochłonął wraz ze swoimi obowiązkami jako głowy domu. Przez te lata, młody Volker, zapomniał o Bogach, jako że Ci nigdy nie zrobili nic by zadbać o jego rodzinę, a czas poświęcany na modlitwę i obrządki tylko okradał ich z czasu na obowiązki. Nie zapomniał jednak o ich woli, starając się ze zwykłej przesądności uważać, na znaki które mogły sygnalizować ich gniew, karę lub zemstę - widząc je najczęściej w najpospolitszych zabobonach. Takich jak czarny kot, dwa białe gołębie itp.
Ciągle próbował ścigać się z czasem ale nigdy nie miał go wystarczająco, bo zadbać o wszystko. To też bardzo szybko, stał się surowy w kierunku pozostałych członków rodziny. Wymagając od nich pracy, mimo tego że wciąż miał wyrzuty sumienia o okradanie ich z dzieciństwa... Najbardziej podatnym okazał się Ivo Hersch, który mimo frywolnej natury, szybko ulegał przykładowi brata, co również wprawiało we wściekłość jego siostrę bliźniaczkę Wandę. A to najczęściej generowało pomiędzy nią a starszym bratem, kolejne wybuchy kłótni. Jedyną osobą, od której Volker nigdy niczego nie wymagał, była jego matka. Jego najważniejsza osoba. Osoba za którą chłopak dałby się pokroić. Osoba, której Volker tak strasznie bał się zawieść, mimo iż Ona sama nigdy niczego od niego nie wymagała.
W dniu w którym, wielki łowczy Dittrich Wächtler, wydał ogłoszenie o dzikiej Bestyja i możliwym wynagrodzeniu, Volker podjął swoje pierwsze prawdziwe ryzyko. Ryzyko, które mogło zapewnić jego rodzinie trochę bezpieczeństwa. Zabezpieczyć wapnem chlew, zakupić kilka warchlaków i może kozy... Bał się, mimo tego że za żadną cenę nie chciał tego okazać. Dzięki odrobinie szczęścia, determinacji i przede wszystkim swoim przyjaciołom, gang Mokre Dupy, zdołał zarobić na całym tym wydarzeniu. Mimo, iż nie dorobili się na tym sławy i rozgłosu. Dla Volkera jednak, to pieniądze były celem. Celem za który młody chłopak ponownie mógł zadbać o rodzinę.