Udzielny książę
Karkówa wraz ze swoimi zakapiorami trzęsie całym miasteczkiem Poliskie. Sułtan wyznaczył go na swojego człowieka w tym miejscu i zaufał mu w pełni, więc mięśniak robi, co może, aby się wykazać. Szczególne parcie ma Karkówa na wymuszanie, aby inni okazywali mu - należny w jego mniemaniu - szacunek. Jak się nie ukłonisz i nie pokażesz, że nie masz zamiaru podskakiwać, to musisz się liczyć z lepą. Lepy od karkówy bolą, bo facet jest takim basiorrem, że ledwo się mieści w zwykłych drzwiach - no dobra, nie będę ściemniał: nie mieści się i musi zwijać ramiona oraz pochylać głowę, aby nie wyrznąć swym tępym łbem w ościeżnicę. Jego ulubioną forma spędzania wolnego czasu jest oczywiście wyciskanie na siłowni, którą urządził sobie w centrum miasteczka. Teoretycznie mają tam wstęp inni ludzie, bo chłopaki Karkówy pobierają za wstęp opłatę, ale uwierz mi: to średnia rozrywka tam trenować. Co usiądziesz przy jakimś urządzeniu, to podejdzie Kakrówa i każe Ci wypierdalać, bo teraz on tu będzie ćwiczył. No palant z niego po prostu i tyle. Tylko nie mów mu, że tak powiedziałem...
Myśliwy
Karkówa jest dość nietypowym bandytą. Jeśli pamiętasz, wspominałem, że błatni nie polują na mutanty, bo i po co? Ale Karkówa poluje. Twierdzi, że jest wybitnym myśliwym i nawet załatwił sobie zdobioną flintę myśliwską, którą nazwał "Dzikogromcą". Gdy najdzie go ochota na polowanie, jak nazywa walenie na oślep po krzakach w pobliskim lesie, ubiera myśliwskie wdzianko, ładuje tą flintę śrutem, skrzykuje dwóch lub trzech ziomków i idą w dzicz. Nie wiem czyt upolowali kiedykolwiek jakiegoś dzika, za to na pewno postrzelili jednego Stalkera i nie zdziwiłbym się, jakby się okazało, że jeden, martwy błatny z ranami od śrutu, którego znaleziono w okolicy Poliskie, to także była ofiara Karkówy i jego "Dzikogromcy". Oczywiście za zabitego bandziora oberwało się okolicznych Stalkerom. Karkówa przeprowadził "dochodzenie" w trakcie którego pobił z kumplami paru, bogu ducha winnych chłopaków i w końcu ktoś tam się przyznał do "kłusownictwa" w lesie, choć nie do zastrzelenia błatnego. Tak czy inaczej wyrzucili faceta z Zony, wcześniej rekwirując cały jego sprzęt i wszystko, co dotąd zarobił na artefaktach.