Armand jest niedoszłym rzeźbiarzem z Cynazji, którego kariera nie wypaliła. Jego własne rzeźby nie sprzedawały się i w krótkim czasie Armand doszedł do wniosku, że lepiej mu idzie wyławianie utalentowanych kolegów po fachu i przedstawianie ich na dworach baronów a potem hrabiów, aniżeli przekonywanie możnych do kupna jego własnych prac.

Po pewnym czasie Armand rozszerzył działalność i poza rzeźbiarstwem, zainteresował się też obrazami, starymi rękopisami, aż w końcu zaczął wynajdować i dostarczać swym klientom wszystko: drogocenne meble, broń, wykradane z rodiańskich ruin kolumny, czy słynne egzemplarze Katedraliów.

Początkowo Salasarielle pracował dorywczo dla różnych osób - byli wśród nich szlachcice, nowobogaccy mieszczanie z Kindle, baronowie i książęta, oraz biskupi i kardynałowie. Po pewnym czasie Armand ograniczył dostępność swych usług tylko do najbardziej majętnych i wysoko usytuowanych w hierarchii społecznej klientów, gdyż chętnych na jego usługi było zwyczajnie zbyt wielu...

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Co ja robię tu?

Obecnie łowca dzieł sztuki pracuje dla biskupa Kindle, Eugerranda, który poszukuje zaginionych w XII wieku egzemplarzy ręcznie odpisywanych Kronik autorstwa zakonników z nieistniejącego już opactwa Solerini w Alldare. Tropy na jakie badacz wpadł w czasie swej ryzykownej podróży do Ragady zaprowadziły go aż do Selvistrii... Aktualnie Armand przetrząsa zbiory należące do Lorenzo Corsa licząc, że natrafi tam, jeśli nie na poszukiwane dzieło piśmiennictwa sakralnego, to przynajmniej na jakieś dalsze wskazówki, gdzie miałby go dalej szukać...

Kanonik świecki

W zamian za swoje zasługi dla biskupa Eugerranda, łowca dzieł sztuki został nagrodzony posada kanonika honorowego, oraz przysługującą w związku z tym prebendą, z której dochody stanowią jego osobisty dochód - niezależny od ustalanego za każdym razem honorarium za wykonanie zlecenia i pokrywania przez biskupa kosztów operacyjnych wiążących się z poszukiwaniami. Stąd Armand nie narzeka na brak środków do życia, a nawet stać go na opłacenie kilku towarzyszących mu pomagierów i ochroniarzy. Honorowa posada nie wymaga oczywiście wypełniania żadnych, realnych posług duchowych ani pracy w katedrze, więc Armand może w spokoju pracować...

Bezpieczniej podróżować samemu przez Piekło, niż przez Ragadę!

Armand wziął sobie to ragadzkie porzekadło i przybywszy do tego kraju wynajął sobie kilku pomocników i ochroniarzy. Tragarze, przewodnicy i najemne rapiery pomagają Armando uporać się z trudami przemierzania ragadzkich dróg, oraz umilają te podróże, wszak zawsze lepiej mieć do kogo gębę otworzyć w drodze, choćby to był nawet prosty pachołek albo niewykształcony zabijaka, taki jak Gangrena czy Urbino Szybkopalcy! Armando zanudza więc swoich towarzyszy opowieściami o dziełach sztuki, swoich odkryciach i znaleziskach, ale też wypytuje ich o Ragadę i życie w tym kraju, gdyż przeczuwa, że jego poszukiwania bezcennego egzemplarza Kronik mogą się przedłużyć...