Plotkuje się, że prawdziwym powodem, dla którego kawaler van Lajk nie ma ochoty opuszczać zamku Forbiletti nie jest wcale dobra kuchnia, ani wygodniejsza komnata, niż te, które zapewniono by mu gdzie indziej, lecz... nader gościnna gospodyni, żona właściciela zamku, Veronica di Bologna (di Castelli). Tych dwoje ma spędzać ze sobą wyjątkowo dużo czasu pod nieobecność męża kobiety, który wyraźnie ją zaniedbuje. Spekuluje się nawet o tym, czy czasem syn barona specjalnie nie podsunął cudzoziemskiego trubadura swej żonie, aby nie była zbyt samotna nie tylko we dnie, ale także nocami...
Z położonego za Górami Dervah Vermeru przybywają do Księstwa nie tylko najemnicy, rabusie i innej maści podejrzani osobnicy, lecz także kupcy i przedstawiciele wolnych zawodów, tacy, jak wędrowni artyści. Przedstawicielem tej ostatniej kategorii jest właśnie muzyk Augustijn, którego do podróży do Ragady skłoniła nie tylko ciekawość świata, co także frustracja i rozczarowanie nowymi porządkami panującymi w ojczyźnie po zakończeniu krwawej wojny domowej.
Augustijn wywodzący się z drobnej, biednej szlachty liczył na to, że lud wymusi na swym królu znacznie dalej idące ustępstwa, a los takich ubogich szlachciców posiadających jedynie tytuł, nikomu nieznany herb i tani rapier, ulegnie znaczącej poprawie. Nic takiego się jednak nie stało i zdaniem Augustijna, wojna domowa niczego tak naprawdę nie zmieniła na lepsze, a jedynie doprowadziła kraj do ruiny, z której będzie się podnosił przez długi lata, a może i dekady.
Dlatego muzyk postanowił szukać szczęścia poza granicami Vermeru. Wybór Ragady podyktowany był jedynie znajomością języka ragadzkiego, którego nauczył się od ragadzkich najemników, którzy licznie uczestniczyli w vermerskiej wojnie domowej.
Początkowo Augustijn szukał szczęścia w Veruggi, lecz jego gra jakoś nie przypadła do gustu tamtejszym mieszczanom. Dlatego ochoczo przyjął zaproszenie ze strony Giordano di Bologna do jego zamku Forbiletti, gdzie ma umilać czas jego małżonce i dwórkom. Możliwość zamieszkania w siedzibie szlacheckiej, zamiast życia w ciasnocie miejskiej gospody, oraz znacznie lepsze jadło podawane w zamku sprawiły, że Augustijn mógłby właściwie pozostać już tutaj na dobre...