Pietro był w młodości dość zapalczywym człowiekiem a do tego kobieciarzem. Miał ponadto pecha do wybierania sobie niewłaściwych panien. Gdy więc siostra przyszłego hrabieco Cassiana, Fermina zaczęła dorastać, uważający siebie wówczas za urodziwego i szarmanckiego Pietro zaczął kręcić się w jej pobliżu. Nie wiadomo, czy miał nadzieję na to, że z jakiegoś szalonego powodu (jak choćby odwzajemniona miłość córki hrabiego, którą sobie uroił) pan Giovanni zezwoli mu na poślubienie Ferminy, ale niewątpliwie młodzieniec zmierzał do uwiedzenia hrabiowskiej córki. Gdy sytuacja stała się zbyt oczywista, postanowiono wyrzucić Pietra ze dworu i zakazano mu pojawiania się w pałacach rodu Castiliogne. Ojciec chłopaka dla pewności nakazał mu też wziąć ślub z pierwszą, lepszą panną, jaka się nawinie, co też upokorzony Pietro posłusznie uczynił. Chodziły bowiem słuchy, że Ansaldo di Castiliogne został poproszony przez hrabiego, aby obserwował młodzieńca i w razie, gdyby ten zamierzał jakkolwiek zbliżyć się do Ferminy, zabić go.
Brat ojca barona Leonello to człowiek-do-rany-przyłóż! Pocieszy Cię, poklepie po plecach, wysłucha twoich żalów, a nawet spróbuje coś doradzić. Jednak ten poczciwy szlachciura nie jest raczej osobą, której rad chciałbyś słuchać. Niezbyt światły umysł sprawił zresztą, że to jego własny brat został baronem przed laty, a nie on sam.
Teraz jednak Pietro stara się, jak może, aby jakoś wyciągnąć na prostą swego upadającego bratanka. Pietro jest jednak bezradny, gdyż uparty Leonello nie chce nawet słuchać o tym, że powinien już zostawić za sobą tą straszną historię z polowaniem i przestać rozpamiętywać swa poprzednią żonę.
Innym problemem Pietra jest to, że nie potrafi on odmawiać swemu bratankowi i gdy ten zaprasza go na polowanie - oczywiście suto zakrapiane winem i piwem - zabiera się z nim do głuszy. Choć tłumaczy to sobie i innym troską o krewniaka i chęcią pilnowania go na łowach, aby nic mu się w ich trakcie nie stało, wszyscy wiedzą, że po prostu nie mógłby powiedzieć "nie" baronowi.
Dla Pietra te polowania - organizowane niekiedy z rozmachem i trwające kilka dni - stanowią jedyną okazję, aby sam mógł poczuć się trochę jak baron. Poza tym i poza swym bratankiem, nic mu bowiem nie pozostało. Jego służba na dworze starego hrabiego Giovanniego nie należała do udanych i Cassian di Castiliogne odesłał go z pałacu Sortivari, a jego własna żona zmarła przed dwoma laty, zostawiając go samego - Pietro nie spłodził bowiem żadnych dzieci.