Przez 5 miesięcy Mruk z powodzeniem realizował plan Orlanda i Ansalda i polował na samotne, z nikim nie powiązane osoby, których zniknięcia nikt by nie zauważył i których nikt nie będzie szukał. Wybór padł na samotnych uchodźców z innych regionów Ragady, którzy poszukują w Księstwie schronienia przed krwawą wojną domową i liczą na to, że w Veruggi znajdą dach nad głową, pomoc, a może nawet zatrudnienie i nowe życie. Jednak zidentyfikowanie odpowiednich celów było dla bardzo charakterystycznego, rozpoznawalnego w mieście Mruka, który w dodatku nie może normalnie rozmawiać ze spotykanymi ludźmi, dość karkołomnym wyzwaniem wymagającym długotrwałego śledzenia obcych w mieście, przysłuchiwania się ich rozmowom i ciągnącego się w nieskończoność czekania na okazję. Mimo przeciwności Mruk zdołał w ciągu niemal pół roku porwać dwie osoby i niepostrzeżenie wywieźć je z miasta. Dwukrotnie musiał rezygnować z porwania, gdyż wzbudził czyjeś zainteresowanie lub wyczerpał dostępny w danym miesiącu czas na poszukiwanie właściwego celu. W listopadzie 1575 roku jego pomyślna passa zakończyła się. Jakaś wścibska osoba dostrzegła Mruka wynoszącego nieprzytomna ofiarę na dwukołowy wózek ukryty w zaułku za gospodą i poszła zgłosić podejrzane zachowanie wielkoluda straży miejskiej. Dwóch gwardzistów zatrzymało wkrótce Mruka na ulicy i szybko odkryli, co wiezie on na dwukółce. Mruk próbował ich najpierw przekupić posiadanym na taki wypadek złotem, a gdy okazali się zdumiewająco nieprzekupni, ogłuszyć i zgubić pościg, ale wywiązała się walka, która zaalarmowała więcej osób i wkrótce wielu mieszkańców miasta goniło Ragadczyka po ulicach. Mruk z trudem zgubił pościg i zdołał uciec z Veruggi, lecz odtąd nie może pokazywać się w stolicy Księstwa, gdyż co najmniej jeden z gwardzistów, którzy go zatrzymali, na pewno wciąż żyje, a obaj dobrze widzieli jego twarz i zostanie z pewnością rozpoznany, jeśli pojawi się w mieście...
Mruk
- oprych, morderca i wykidajło. Mruk był kiedyś Ragadzkim chłopem lub
mieszczaninem, teraz z dumnego niegdyś przedstawiciela Ragadzkiego narodu, nie zostało wiele. Pochodzi podobno z centralnej części Ragady,
gdzie przez długi czas na zlecenie mordował rojalistów. Ta bezmyślna
egzystencja napędzana rządzą zemsty gnała go coraz dalej i dalej w
stronę gór. Przy granicy księstwa wraz z oddziałem podobnych sobie
desperatów, wpadł w zasadzkę.
Jedyny miał jednak swoje plany co
do Mruka i zdecydował się nie odbierać życia swemu dziecku, odebrał mu
głos. Kula wystrzelona z pistolety, rozszarpała gardło Rancora. Kiedy
ocknął się ze swojego torporu, znajdował się w opactwie należącym do
Ansalda. Minęły długie miesiące nim gorączka i ból zezwoliły mu na
opuszczenie łózka. Ten czas Mruk spędził na wsłuchiwaniu się w psalmy
jedynego, dźwięki pracy mnichów oraz ich wdzięczne powitania. Kiedy
nareszcie spotkał swojego wybawiciela, wyznał pisemnie wszystkie swoje
grzechy, a następnie wkroczył w stan kapłański jako mnich.
Ansaldo
zaś przekazał Mruka pod opiekę swojemu bratu, Baronowi Orlando, należy
wiedzieć bowiem, że poza umiejętnościami mordowania Mruk jest także
całkiem wprawnym malarzem. W posiadłości Orlanda zajmuje się dbaniem o
pracownie barona, jego przybory oraz przygotowanie wystaw zwykle
odbywających się w parku ulokowanym za wschodnim skrzydłem posiadłości.
Pomaga mu także w pracowni medycznej i laboratorium chemicznym.