Sofia di Terranova (ur. 1545) - wdowa po baronie Rinaldo Terranovie stanowi dziś być może interesującą partię dla jakiegoś wolnego kawalera ze średniej szlachty, gdyż w jej posiadaniu znajdują się malownicze i dochodowe wioski wraz z otaczającymi je gajami oliwnymi i tłoczniami rozrzuconymi wśród pagórków Ruminni zaledwie kilka godzin spokojnej jazdy konnej na wschód od Veruggi.
Niestety, wraz z tym majątkiem, jak to zwykle bywa, potencjalny amant do ręki baronowej musiałby także przyjąć mniej atrakcyjne dziedzictwo zmarłego barona w postaci jego dwóch, nieletnich synów, oraz sporych długów u kupca Corraprary.
Baron Terranova cierpiał niestety na zamiłowanie do hazardu i był ogólnie rzecz biorąc, człowiekiem rozrzutnym i lubiącym zabawę w licznym towarzystwie. Organizował zatem częste polowania, przyjęcia na świeżym powietrzu, psie gonitwy a nawet walki byków, na które zapraszał mnóstwo ludzi, głównie drobnej szlachty i pomniejszych baronów z biedniejszych rodów, których nie stać było na samodzielne organizowanie podobnych przedsięwzięć i chętnie ucztowali w związku z tym na cudzy koszt.
Hulaszczy tryb życia i przegrywanie znaczących sum pieniędzy w kości lub zakładach podczas corridy przyprawiały przez lata żonę barona o ból głowy i nieprzespane noce. Wielu sądzi też, że do i tak wystarczającej liczby wad, należałoby jeszcze dołożyć niewierność - wszak na zabawach organizowanych przez RInalda widzywano młode panny z niskich domów a nawet pospolite mieszczanki znane z wynajmowania swego towarzystwa jurnym szlachcicom.
Gdyby to szaleństwo trwało dłużej, baron zapewne zdołałby zastawić w hipotekę cały swój majątek i jego rodzina musiałaby poszukać pomocy u krewnych Sofii. Jednak dwa lata temu Rinaldo został nieoczekiwanie zamordowany przez dwóch Eliarczyków, którym był dłużny znaczącą sumę pieniędzy. Zbrodnia ta była o tyleż oburzająca, że Eliarczycy najpierw zmusili barona do zwrócenia im długu - w tym celu zadłużył sie z kolei u kupca Corraprary - a gdy przekazał im pieniądze, po prostu zasztyletowali go w jego własnej willi w Veruggi, po czym zbiegli czym prędzej na zachód, najpewniej do rodzimego Eliaru.
Tak oto baronowa Terranova stała się dłużniczką Averarda Corraprary, a jej zabity mąż przestrogą dla wszystkich młodych ludzi przed uprawianiem hazardu.
Mimo problemów finansowych, Sofia stara się kontynuować zamiłowanie zabitego męża do sztuki i nabywać od czasu do czasu dzieła lokalnych artystów, w tym Orlanda di Castiliogne jak i kawalera Vito, oraz wspierać budowę nowej katedry.Niewiele więc, doprawdy, po spłaceniu odsetek od długów męża, zostaje jej kordinów na zapewnienie należytego wykształcenia czy rozrywek swym synom.
Poza tym baronowa, mimo iż niemłoda, wciąż uważana jest za urodziwą kobietę, a przy tym znane jest jej znakomite wykształcenie i wychowanie odebrane za młodu na królewskim dworze w Alldare - jej ojciec należał dowiernych stronników króla Hermana Złotoustego. Obecnie baronowa utrzymuje ze stolicą królestwa jedynie regularny kontakt listowny, gdyż wciąż zamieszkuje tam jej rodzona siostra.
------
Podobno kupiec Corraprara zaleca się do baronowej Sofii.
------
Synowie Sofii to krnąbrne i źle wychowane dzieci. Trudno uwierzyć, że tak dobrze wykształcona szlachcianka może tak źle wychować włąsnych synów. Brak ojca - który za życia większość czasu spędzał na zabawach i hazardzie - ewidentnie tutaj nie pomógł.
------
Włości baronii Terranova obejmują 10 wsi otoczonych plantacjami oliwek i wiatrakami napędzającymi tłocznie do oliwy, oraz urokliwy pałacyk z kredowego kamienia. Nie wiadomo jednak jaka częśc tego majątku jest zadłużona. Przynajmniej jedna ze wsi została przejęta przez "familię" Corraprary i zarządzana jest przez jednego ze wspólników kupca.
------
Prepozyt kapituły Ansaldo, na którego ręce baronowa osobiście składa comiesięczny datek na rzecz budowy katedry otrzymuje z Sofią za darmo więź na poziomie 1.
------
Podobnie na 1 otrzymuje z nią więź Orlando, od którego nabyła w przeciągu ostatnich dwóch lat kilka tańszych dzieł do kolekcji po mężu.

Kanka is built by just the two of us. Support our quest and enjoy an ad-free experience for less than the cost of a fancy coffee. Become a member.

Spektakularny mezalians

Jej wieloletni wierzyciel, kupiec Averardo Corraprara zdecydował się w końcu zaryzykować oświadczyny swojej dłużniczce. Choć on sam miał tu akurat stosunkowo niewiele do stracenia - największe niebezpieczeństwo czekało na baronessę Sofię, która w wyniku takiego mezaliansu mogła stracić całkiem twarz w towarzystwie i zostać wykluczona z kręgów wysoko urodzonych osób godnych utrzymywania znajomości. Gdyby szlachta w księstwie po prostu - zgodnie z obyczajem - uznała ten związek za mezalians, baronessę Terranova czekałby społeczny niebyt. Mogła by co najwyżej odwiedzać przyjaciół męża, czyli innych kupców i mieszczan, na dworach szlacheckich nie miałaby jednak co się pokazywać.

W tym momencie na scenę wkroczył baron Orlando di Castiliogne, który uratował zakochaną baronessę (choć wielu sądzi, że to nie miłość, tylko ogromne długi skłoniły kobietę do przyjęcia oświadczyn kupca) i ryzykując własne, dobre imię, stanął w obronie skandalicznego związku arystokratki ze zwykłym handlarzem ze stanu mieszczańskiego. Sława, szacunek i sympatia, jaką darzony jest najsławniejszy artysta w Selvistrii sprawiły, że baron Orlando zdołał jakimś cudem przekonać dostatecznie wielu wpływowych przyjaciół wśród szlachty, że mezalians nie jest w istocie niczym złym, lecz oznaką nadchodzących przemian - nowych czasów, które nadchodzą szybkimi krokami i że należy je zaakceptować. Wielu kręciło nosami, zgrzytało zębami, czy nawet złorzeczyło zaręczonym, ale ostatecznie większa część szlacheckich dworów dała się uwieść baronowi Orlando i zaakceptowała ten mezalians.

Tak więc 20 listopada 1575 roku, w starym, porodiańskim Pałącyku Tramagoria w Veruggia należącym do Familia Corraprara, baronessa Sofia i Averardo Corraprara wzięli ślub, któremu pobłogosławił baron Orlando, prepozyt kapituły biskupiej Ansaldo di Castiliogne, a obecny był nawet hrabia Giovanni di Firenze i hrabia Amadeus da Orsini, jak również liczna szlachta i mieszczanie. Niemal każdy chciał tam być - jedni z ciekawości, inni licząc na to, że w ostatniej chwili jednak wybuchnie skandal i do ślubu nie dojdzie (a przeciwko temu mezaliansowi opowiedzieli się hrabiowie Vittorio di Stravici i Agostino di Mozzenigo, oraz ich najlojalniejsi stronnicy i dworzanie), a jeszcze inni chcieli się po prostu najeść i napić za darmo. A było co jeść i co pić, bo cały, rodiański gmach wypełniono stołami z jadłem i napitkami i ustrojono tak bogato, że mało kto w Księstwie pamięta tak bogatą ceremonię ślubną. Kupiec Corraprara wydał na to wydarzenie majątek. Byli muzycy, pokaz fechtunku w wykonaniu znakomitych szermierzy, a nawet parada vrmerskich najemników wynajętych od Ludwig Ristermann, który zresztą był jednym z honorowych gości, jako wieloletni przyjaciel kupca.

Oczywiście ten spektakularny sukces barona Orlando, oraz szczęście kupca Corraprary i baronessy Terranova ma także swoje cienie. Złośliwi spekulują, że kupiec znacząco zbiedniał w skutek tego ożenku, gdyż umorzył długi swojej żony, a odpisanie ich z bilansów Familii musiał pokryć z własnej kieszeni. W dodatku sam ślub kosztował go krocie - niektórzy twierdzą, że wydał na tą ceremonię 500 kordinów, a są i tacy, którzy posądzają kupca o przepuszczenie i tysiąca! To jednak nie koniec, gdyż wciąż obsypuje swą żonę prezentami, a jej synowie próbują też coś uszczknąć dla siebie z majątku ojczyma. Wrogowie kupca twierdzą, że afera ze ślubem i jej konsekwencje osłabią jego pozycję w Familii i doprowadzą go ostatecznie do ruiny - ale to chyba po prostu zawiść przez nich przemawia.