Podczas pierwszej sesji miały miejsce wolne sceny dla każdej postaci a następnie zarysowanie klimatu i wątków przygody.
Panuje brzydka i mokra zima. Śniegu co kot napłakał i błoto wszędzie.
Scena Wanda Hersch:
Jest wieczór, trzy dni przed Hexensnacht. Wanda i Belinda spotkały się aby zabić czas na wróżeniu przyszłości. Po kilku wróżbach Belinda wyciąga karty tarota, które kupiła od Strzygan gdy byli we wsi latem. Dziewczyny nie wiedziały jak się to robi więc ciągnęły po jednej karcie na zmianę.
Belinda Buchtel: Eremita odwrócony, Cesarzowa odwrócona, Sprawiedliwość
Wanda Hersch: Wieża odwrócona, Śmierć, Kochankowie
Belinda była przejęta, że los zwiastuje jej głupotę, złe decyzje. Wanda pociesza ją, że wyraźnie z kart wynika, iż ta wyciągnie wnioski ze swoich błędów i wyjdzie na prostą. Co do kart Wandy to największe przejęcie spowodowała karta Śmierci, zaraz po niej Kochankowie. Była obawa na kogo czeka śmierć albo jaki etap życia dobiegnie końca. Belinda też ma nadzieję, że Kochankowie to jakiś nowy związek Wandy, czający się na horyzoncie zdarzeń.
Po kartach, Belinda dała Wandzie nauszniki, zrobione z pierza, które Volker dał swojej matce Hiltrud Hersch, jako "poduszka". Po pracy samej Hiltrud, Aldo Speckmann oraz Belindy powstało z tego coś pięknego. Na jednej poduszeczce wyhaftowany jest mniszek lekarski a na drugim tulipan. Hafty nie są ładne ale sama konstrukcja jest dość stabilna.
Scena Volker Hersch:
Następnego dnia, z samego rana urzędnik Wilburg Reich dopinał we wsi sprawy na koniec roku. Teraz odwiedził rodzinę Hersch w sprawie zaległych podatków. Chciał się spotkać z Helmut Hersch, gdyż nie wiedział iż ten nie żyje (nie widnieje w archiwach Ogrodów Morra). Volker przekazał, że ojciec nie żyje i musi rozmawiać z nim w tej sprawie. Wilburg przedstawił, że 4 lata temu, w roku zarazy, Helmut nie zapłacił podatku na koniec roku i od tego czasu piętrzą się też odsetki. Łącznie na ten moment to 2 korony podatku oraz 10 szylingów odsetek rocznie. Razem na koniec roku będzie 4 korony długu.
Po rozmowie Volker przekonał Wilburga aby pomógł mu to jakoś ograniczyć. Pierwsze słyszą o takich zaległościach a ojciec nic nie wspominał. Zresztą krótko po pojawieniu się długu zmarł. Hiltrud Hersch również nie była świadoma tego. Był to okres zarazy i każdy domownik był chory. Jest to okres z którego mało kto co pamięta.
Scena Henrietta Schwarzenbach:
Poranek w domu rodziny Schwarzenbach przebiega jak zwykle. Obecnie Waldemar Schwarzenbach ma gorsze dni. Podczas gdy Morrslieb jest nocami na niebie, Waldemar często wpada w stan katatoniczny. Henrietta po karmieniu ojca, przystępuje do ostrzyżenia go. Na koniec roku wypada aby ojciec dobrze się prezentował, choćby tylko dla domowników, samego siebie i może, boga snów i zmarłych, Morr'a. Taka jest codzienność ślicznej i popularnej dziewczyny ze wsi. Całości biernie przysłuchuje się kotka Łapka (tricolore, głównie biały ze skarpetkami).
Podczas strzyżenia Henrietta rozmawia ze swoim dziadkiem Oswald Schwarzenbach o tym, że już jest duża i powoli czas wybierać męża. Dziadek nie naciska i wymienia okolicznych potencjalnych absztyfikantów. Między innymi Volker, Aldo, Godfrey oraz Hasso. W końcu pyta Henriettę o jej własne pragnienia i ta opowiada się za byciem kim ważnym w mieście. Mało zobowiązująco rozmawiają o fachu i o tym, że w mieście najlepiej "mieć plecy".
Na koniec Oswald daje zadanie wnusi na długie zimowe wieczory. Jego powóz, który odnawia/buduje potrzebuje elementów ozdobnych. Cztery boczne ścianki należy pomalować. Henrietta wybiera, że będą to pejzaże. Głównie sielankowe i letnie.
Ta scena miała też na celu zapoznanie graczy z Unknown.
Tego samego dnia z wieczora, grupa wracała z lasu. Zimą nie ma co robić na roli a dni są krótkie. Trzeba więc jakoś się rozerwać póki można. Noc jednak zastała ich po drodze i gdy byli już tuż przy Gospodarstwo Herschów zastali na swojej drodze zły omen. Dziewczyny, Wanda i Henrietta, w szale walki na śnieżki znalazły się pierwsze przy mostku prowadzącym do wsi. Wokół mostu krakały i wieszczyły nieszczęście liczne kruki, sroki i gawrony. Larmo zanosiły nad czymś co leżało na mostku. Jak się okazało był to martwy pies sąsiadów, obdziabany przez ptaki i z częścią wnętrzności już na wierzchu.
Grupa postanowiła obrać alternatywną drogę i nie niepokoić ptaków. Morrslieb na niebie a to jest omen do potęgi fatum. Cała grupka jest przesądna więc po co kusić los. Pniaczek stanowiacy inny niby-mostek był jednak śliski. Wanda bez gracji ale dała radę go pokonać, Volker po łokcie wylądował w wodzie a Henrietta wolała mokrą dupę niż godność - prześlizgnęła się na tyłku na drugą stronę.
Gdy byli już po stronie farmy zauważyli jak Balbina, żądny przygód prosiak Herschów uciekł z domu na własną, nocną eskapadę. Udało się ją złapać niedaleko grobów Helmuta i Enki. Podczas tego z drzewa nad grobami coś spadło. Była to jakby mała buteleczka bez korka. Wypadła chyba z gniazda srok. W powietrzu dało się wyczuć złowieszczą aurę. Volker na odchodne napluł na grób ojca, wspominając dług o którym dowiedział się z rana.
W chałupie cała grupa grzała się i odpoczywała. Henrietta została na noc u Herschów i Volker kazał przysiąc Wandzie, że nigdy o tym nie powie Giseli (dziewczyny nie lubią się i konkurują o najpopularniejszą we wsi).
Następnego południa ma miejsce otwarcie Zakon Shallyi nieopodal Vertragsort. Jest to ważny dzień w życiu całej okolicy i mieszkańcy wsi chcą się stawić na pierwszym obrządku. Ofiary mile widziany bo i łaska Shallyi się przyda nie tylko na nadchodzące dni ale też na nadchodzący 2511 rok.
Oczywiście Mokre Dupy też idą. Po zebraniu się i ustaleniu, że Godfrey Schneider choruje i zostaje w domu ruszają do świątyni. Po drodze spotykają Goswin Kistler w wyraźnie dobrym humorze i zadbanego w przeciwieństwie do tego co zwykle sobą prezentuje. Rozmawiają chwilę o swoich planach na nowy rok i oczywiście rodzeństwo Hersch zaczęło się kłucić o jakieś bzdury. Gajowy jednak przypomniał grupie o ofierze podczas obrządku. Życzył też zdrowia dla ojca Henrietty.
No ale dzieciaki nie miały ofiary. Panika wzięła górę i wykoncepowali, że bogini pewnie lubi ofiary od serca. Zdecydowali więc złożyć w ofierze pukle własnych włosów (choćby brudnych). Każdy obwiązali wstążką i dotarli na miejsce.
Świątynia była pełna i po krótkiej ceremonii i składaniu ofiar (pukle wylądowały w ogniu ofiarnym) głos zabrała przeorysza zakonu, Almut Gerstner. Mówiła o tym co będzie się działo w najbliższych dniach i o obowiązkach jakie stawiają na wiejskiej młodzieży (w tym na Mokre Dupy).
Jej mowa została przerwana przez nagły łoskot otwieranych drzwi i krzyk męski krzyk. Do zakonu wpadł krasnolud z licznymi ranami brzucha i nóg. Wywrócił się na ziemię, krzycząc ze bestia w lesie go zaatakowała i że cały las jest przeklęty. Chwilę później skonał w rękach Almut Gerstner. Ta widząc rany, dała mu bezbolesną śmierć.
Z chaosu wyłonił się Wolf Liżme z wózkiem. Wychowanek zakonu miał widać pomóc w transportowaniu rannego. Transportował jednak zwłoki. W procederze wspierał go Volker, który przebił się przez tłum aby okazać się pomocny. Razem odtransportowali krasnoluda do pomieszczenia z kamiennym podwyższeniem. Denat był ubrany solidnie i podróżnie. Nosił na sobie grube skóry i gęste wełny. Nie był znany nikomu z okolicy.
Na odchodne Wolf dał Volkerowi zadośćuczynienie. Nie wiadomo czy fakt, że Wolf jest opóźniony czy na skutek innej opatrzności ale poknocił coś z pieniędzmi. Volker otrzymał kilka pensów oraz jednego szylinga. Jakby wyraźnie za dużo niż taki "napiwek" powinien wynosić. Może Shallya jednak lubi brudne włosy?
Podczas tego zdarzenia zaczął padać gruby i piękny śnieg.
(w rogu na dole tatuaż na kostce Krasnoluda)